Pierdzące Madonny
Dla mężczyzny niezwykle traumatycznym przeżyciem jest, kiedy uświadomi sobie, że kobiety pierdzą. Przecież to nic takiego, każdy wydala gazy. Filmowe gwiazdy, głowy państw, duchowni. Nie wiem dlaczego, ale pierdzenie kobiety w mojej obecności, dyskredytowałoby ją w jakiś sposób. Sprawiało, że straciłaby w mych oczach na kobiecości. Wiem, że to takie nieco antyfeministyczne. Bo dlaczego pierdzący facet nie jest niczym nadzwyczajnym, a małe pierdnięcie kobiety może złamać jej karierę?
Może zrazić do niej mężczyznę. Owszem, jestem człowiekiem starej daty, ale przez całe życie unikałem rozmów na temat tych intymności. Starałem się nie wchodzić do toalety dłuższy czas, gdy wcześniej odwiedziła ją znajoma kobieta.
Nie wiem z czego to wynika. Kobieta to ideał, miłość, życie, stąd nie pasuje do zapachu gówna.Niedawno rozmawiałem z pewną kobietą na komunikatorze. W trakcie rozmowy powiedziała bym zaczekał, bo zaraz wróci, idzie pod prysznic. Byłem pewien, że poszła się wysrać. Nie wspomnę już o fakcie, że blogerka, pisząc notkę bądź wymieniając ze mną flirciarskie komentarze, może w trakcie, całkiem swobodnie i bezkarnie sobie pierdzieć. Ile to razy słyszymy w telefonie: zaraz wracam, ktoś puka albo czytamy na komunikatorze: przepraszam, moment, telefon. Ileż tam może być kłamstwa i zwykłego po prostu gówna.
No dobra, można sobie wyobrazić kobietę w toalecie. Ale jakieś dźwięki czy zapachy związane z obecnością w tym przybytku, działają na mnie przygnębiająco. Ba! Samo wyobrażanie sobie pierdzącej kobiety - szczególnie jeśli jest to ktoś bliski albo dziewczyna, która nam się podoba - jest potwornością.O pewnych rzeczach lepiej po prostu nie wiedzieć, udawać, że nie istnieją.
Na szczęście, taki zapach czy dźwięk nie pozostają długo między kobietą i mężczyzną, nawet jeśli się przytrafią. Trwają nieco krócej niż pożądanie czy romans. A po wszystkim zostają jedynie wspomnienia. Drobna aktualizacja (godzina 23.40): Tak sobie pomyślałem, że żadna laska tego nie skomentuje, bo gdyby się wypowiedziała na ten temat, oznaczałoby to, że pierdzi. A damy tego nie robią. Jak śmierdzi hipokryzja?
Eva Braun w 1944 roku
Clara Petacci
Najbardziej zaś skojarzyło mi się z Bertoltem Brechtem, twórcą teatru Berliner Ensemble, w nieistniejącej już dziś NRD. Autorem "Dobrego człowieka z Seczuanu" czy "Opery za trzy grosze".
Dayana Mendoza z Wenezueli została Miss Universum w tegorocznym finale konkursu w wietnamskim Nha Trang /źródło fotografii Associated Press/
Od lewej: Lech Wałęsa, Wojciech Jaruzelski, Bronisław Geremek i Mieczysław Rakowski